Maciej Polok - wywiad po zimowym obozie GB
Julka właśnie jest w drodze do Poznania z Zakopanego. Wraca z zimowego obozu bjj zorganizowanego przez Macieja Poloka. Czarny pas GB dał się namówić na wywiad, który jest dziennikarskim debiutem Julki :) Nagranie które podesłała Jula nie nadaje się do publikacji ze względu na słabą jakość i niestety musieliśmy przerobić wywiad na wersję drukowaną. Trochę szkoda, bo salwy śmiechu i zaskoczenie Maćka, gdy Julka odkrywa w sobie plotkarska żyłkę są bezcenne...

Julka: Cześć Maciej. Czy zimowy obóz to element przygotowań do sezonu czy tylko pomysł na zimowe ferie?
Maciej: To zależy od tego, jak kto go potraktuje. Na pewno można się przygotować do sezonu. Dodatkowo to fajny wypoczynek. Jesteśmy w górach, można pojeździć na nartach czy na desce. Ja też tutaj między treningami jeżdżę na desce, także można się też pobawić jak ktoś chce.
Julka: Czy to obóz otwarty czy tylko dla Twoich zawodników z Sosnowca i Chorzowa?
Maciej: Obóz jest otwarty, ale przez to że byłem w Brazylii nie informowałem o nim zbyt szeroko. Mamy zresztą dużo osób i nie było problemu ze zorganizowaniem grupy. My ze Śląska mamy blisko w góry, więc w przyszłym roku pewnie będzie to większy obóz, na który już teraz mogę wszystkich zaprosić.
Julka: Czy planujesz jeszcze organizację obozów na ten sezon?
Maciej: Tak planuje letni obóz ze Sławkiem Szamotą. To obóz w nowej lokalizacji, ok 70 km od Gdańska i Sopotu. Mamy nadzieję, że swój udział potwierdzą też Robert Trzcionka i Przemek "Wojna". To już pewny i dograny projekt. Myślimy też o jeszcze jednym obozie, bliżej Śląska. Tak żeby można było zorganizować to taniej, oszczędzając fundusze choćby na dojazd. To z kolei tylko luźny projekt, więc jeszcze nie wiem czy faktycznie to zrobię.
Julka: Na co chcesz położyć największy nacisk podczas letniego obozu?
Maciej: To wszystko zależy od Sławka. Ustalimy to razem i myślę, że Sławek poprosi, żebym zajął się czymś co jest moją najmocniejszą strona. Dziś jeszcze nie umiem powiedzieć co to będzie. Muszę porozmawiać ze Sławkiem.
Julka: Wiele osób zastanawia się nad udziałem w letnim obozie. Dla kogo jest obóz i co można z niego wynieść.
Maciej: Myślę, że każdy kto myśli o jiu jitsu poważnie powinien się na obozie pojawić. Nie będę obiecywał jakiś niesamowitych technik czy rozwiązań, bo dziś wszystko można znaleźć choćby na youtube (śmiech), ale to najlepsza i bezcenna okazja do wymiany doświadczeń. Każda osoba ma inny styl. Zamykanie się w jednym klubie przyzwyczaja do zawodników i trochę usypia czujność. W Gracie Barra jest wielu bardzo dobrych zawodników, którzy umieją zaskoczyć i trzeba z tego korzystać. Wiadomo, taki wyjazd to też dobra zabawa, jak zresztą co roku.
Julka: Czy tak krótki czas jaki się spędza na obozach może zmienić coś w stylu sposobie walki zawodnika?
Maciej: To się wiąże właśnie ze sparingami. Można wyciągnąć wnioski, które mogą dać materiał do pracy. Na pewno nie zmieni się stylu zawodnika przez tydzień. Na pewno dzięki sparingom wiadomo nad czym trzeba pracować. To, że coś nam wychodzi na ludziach w klubie, nie znaczy że wyjdzie na innych. Warto to sprawdzić, żeby wiedzieć czy warto w pewne techniki inwestować dalsza pracę. Czasem kontra na coś nad czym pracujemy jest banalna, a my w klubie jej po prostu nie znamy czy nie jeszcze jej nie wymyśliliśmy. Oczywiście trzeba korzystać z tego, ćwiczyć i sparować nie tylko z ludźmi od siebie z klubu.
Julka: Teraz trudniejsze pytanie. Wróciłeś z Mistrzostw Europy z Lizbony. Twoja kategoria była naszpikowana gwiazdami. Odpadłeś w pierwszej walce. Co poszło nie tak jak powinno i co wyniosłeś z tej walki?
Maciej: No to prawda, kategoria była bardzo ciężka, ale mój przeciwnik nie był żadną super gwiazdą. Był w moim zasięgu. Przegrałem 4:2. Przeciwnik był lepiej fizycznie przygotowany. Nie wiem, czy zbijał wagę ale ja byłem poniżej limitu. Naprawdę czułem, że zdominował mnie fizycznie.Nie pokazałem wszystkiego, na co mnie stać i nie wiem czemu tak łatwo oddałem plecy. Kosztowało mnie to 4 punkty. Uciekłem z tego, udało mi się "sweepnąć" przeciwnika za co dostałem punkty i przy rezultacie 2:4 do końca próbowałem coś zrobić, ale się nie udało. Było już za mało czasu. Nawet kiedy miałem go na plecach, nie czułem żeby szedł do duszenia czy jakoś mi zagrażał.
To już drugi raz. To samo stało się podczas walki z Łukaszem (Bagińskim). Myślę, że na treningach za luźno wykonuję ten element i to jest efekt. Musze nad tym popracować. Byłem trochę zablokowany, pomyślałem że odwrócę się do żółwia i wciągnę go z powrotem do gardy, ale nie powinienem był tak robić. Garda to chyba najważniejsza rzecz. Jeśli dasz sobie przejść gardę na tym najwyższym poziomie to już koniec. Jest mało poddań w tej kategorii w czarnych pasach... no nie powinienem oddawać tych pleców.
(... nagle Julka zmienia kierunek wywiadu...)
Julka: Ania, jak Maciej Ci się oświadczył?
Ania: Nie mogę nic powiedzieć bo to jest wywiad nie ze mną, tylko z Maciejem. Jego zapytaj. (Śmiertelna powaga)
Julka: Maciej, jak oświadczyłeś się Ani? To było przed jakimiś zawodami, w klubie, na macie? Byliście w kimonach? (śmiech Ani, Julki i Macieja)
Maciej: Oświadczyłem się zupełnie normalnie. Ania chyba się tego spodziewała.
Julka : To na kiedy planujecie ślub?
Maciej: Na jesień albo na zimę. Tak żeby później pojechać do Brazylii.
Julka: I terminy dostosowujecie do kalendarza zawodów? (cała trójka wybucha śmiechem)
Maciej: no tak!
Julka: Dziękuję za wspólny obóz i za wywiad.
-------------------------------------------------------------------------
Korzystając z okazji, całe GB Poznań składa Ani i Maćkowi gratulacje. Z tego będzie jeszcze trochę medali :) Pozdrawiamy!









