Reklama
Reklama

Braulio Estima Summer Camp / cz.2

Mamy za sobą pierwsze kilka dni obozu z braćmi Estima. Każdy kolejny trening wzbudza podziw, gdy widzimy skuteczność pokazywanych technik. Braulio skupia się na rzeczach najprostszych i jednocześnie kluczowych dla przebiegu całej walki. Każdy ruch, który omawia wydaje się być odkryciem. Po każdej porcji technik wykonujemy bardzo wąskie zadaniówki, które zmuszają nas do wykorzystania przerabianych elementów. Każdy wie co się będzie działo i mimo tego, wszystko wychodzi. Magia.

Seminarium nie miało z góry określonego tematu. Na pierwszym treningu każdy dostał kartkę, na której miał wypisać pięć elementów, które sprawiają mu problem. Na tej podstawie Braulio skonstruował program zajęć na kolejny tydzień. Każdego dnia mamy trening w gi i no gi. Techniki pokazywane na jednym znajdują swoje odzwierciedlenie na drugim. Całość przepleciona jest treningami kondycyjnymi. Wierzcie, że jest co robić.

Na obóz dotarło wielu zawodników z różnych zakątków świata. Poza braćmi Estima pojawili się zawodnicy z paryskiego Check Mat, ludzie z Londynu, Birmingham, Nottingham a nawet Brazylii. Są też oczywiście chłopaki z wysp Jersey i Guernsey. W weekend na macie było sześc czarnych pasów z różnych stron świata. Nikt nie odpuszcza, ale atmosfera jest bardzo przyjacielska. Nad wszystkim czuwa Braulio, który opowiadając o bjj wpada w trans. Gdy tylko zaczyna coś tłumaczyć zaczyna się szeroko uśmiechać, gestykulować i dostaje takiej zajawki, jakby dowiedział się o głównej wygranej w loterii. W każdej minucie widać jak bezgranicznie wpadł w bjj i jak wielką czerpie radość z możliwości dzielenia się swoim doświadczeniem. Trudno jest oddać jego wszechstronność, talent i dar nauczania.

Poza treningami staramy cieszyć się urokami wyspy. Dzięki Kamilowi, który nam tu pomógł wszystko ogarnąć, już pierwszego dnia zaliczyliśmy surfing. Fale nie były wielkie ale i tak mięliśmy problemy żeby sobie poradzić z tematem. Ludzie którzy nam pomagają w lot złapali naszą pasję. Sami zajmują się surfingiem, kitesurfingiem, rowerami i muzyką. Kiedy biorą się za swoje zabawy mają w oku ten sam błysk, który pojawia się u nas na widok maty. Może nawet zaczną trenować :)

Trochę się włóczymy i  trochę zwiedzamy. Jest o tyle łatwe, że Kamil użyczył nam samochodu, bez którego bylibyśmy przywiązani do sali treningowej od rana do wieczora. Zamiast wypoczywać między zajęciami staramy się jak najwięcej zrobić i zobaczyć, ale zmęczenie daje się we znaki. Od jutra zwalniamy tempo, żeby bezpiecznie ogarnąć treningi i dojechać do końca obozu.

Udało nam się nawiązać kilka ciekawych znajomości i pogadać o potencjalnych projektach na kolejny sezon. Być może przyjdzie nam serfować na falach Jersey w większej grupie :) Na początek zobaczymy zawodników z Jersey na sparingach i zawodach w Polsce.

Do domu przywieziemy sporo ciekawostek. Możecie śmiało zacierać ręce i czekać z otwartymi głowami.